Temat jesiennego przygotowania działki pod tytoń jest znacznie bardziej warty uwagi. Postaramy się w nim zawrzeć jak najwięcej istotnych informacji i porad, tak abyście mogli przygotować się jak najlepiej do

przyszłego sezonu.

uprawa tytoniu zbiory

 

Pierwszą sprawą jaką trzeba podjąć jest kwestia tego co było uprawiane na danej ziemi, aby móc ustalić czego brak w glebie. Często bywa tak że zaczynamy swoją uprawę na glebie która od pewnego już czasu nie była wcale uprawiana. Może być to ugór lub trawnik w ogrodzie jedno i drugie łączy to że przez co najmniej 2 lata nie były prowadzone na takim gruncie żadne prace związane z nawożeniem czy przekopywaniem takiej ziemi.

Pierwsze co nas czeka to oczyszczenie takiej działki z chwastów i traw. Skoszoną roślinność najlepiej znieść z pola i przeznaczyć na kompost. Jeżeli nie posiadamy kompostownika, to wystarczy złożyć wszystko w jeden wielki stos w miejscu które jest zacienione i pozostawić tam aż do wiosny.
Od tego miejsca będzie to już standardowa procedura dla każdego rodzaju podłoża.

Następnym krokiem jest właściwe rozpoznanie sytuacji jaką mamy na działce.

Aby to zrobić należy wykopać dołek na jakieś 37 cm (jeden sztych od łopaty). W ten sposób uzyskamy próbkę warstwy ziemi na której będziemy się skupiać w głównej mierze.
Z tej że próbki bierzemy trochę ziemi w dłoń i ściskamy (Jesienią gleba jest na ogół optymalnie nawilżona).
Jeżeli ziemia zbije się w twardą bryłę i podczas próby przywrócenia jej do stanu pierwotnego będzie zachowywać się niczym ciasto. Jest to zapewne ziemia z przewagą gliny i brak takowej piasku i próchnicy.
Jeżeli po rozluźnieniu dłoni bryłka bez problemu sama się rozpada i nie trzyma kształtu jest to sytuacja odwrotna do poprzedniej. Należy w takim wypadku wymieszać swoją glebę z ziemią gliniastą. Cała ta zabawa ma na celu uzyskanie gleby pośredniej między gliniastą a tak zwanym czarnoziemem (glebą torfową).

Powyższy krok można pominąć ale trzeba liczyć się z konsekwencjami w stylu przesuszającej się gleby lub zbyt zbitej, która będzie dosłownie dusiła korzenie naszych roślin.

Kolejnym krokiem jest dobór rodzaju i ilości nawozu.

Występują ogólnikowo pisząc dwa typy nawozów: sztuczne i naturalne. Skupimy się tutaj głównie na naturalnych, bo w końcu będzie to nasz tytoń i chcemy aby był najlepszy pod każdym względem. Choć używanie nawozów sztucznych z głową też przynosi podobne efekty jak w przypadku naturalnych oborników czy kompostów. Ale nie jest to dobry sposób nawożenia dla ludzi którzy nie mają większego doświadczenia w uprawie roślin (jeżeli nie wiesz tak do końca co to NPK, RH i pH to zacznij od obornika 😉 ). Tak więc może za prezentujemy krótki przewodnik po właściwościach po szczególnych oborników. Od najmniej zasobnego po ten najbardziej zasobny w azot.

Obornik Bydlęcy

Sprawdza się bardzo dobrze na glebach z wystarczającą ilością próchnicy. Jest w miarę szybko rozkładany w ziemi z uwagi na wysokie rozdrobnienie materii. Przez co jego używanie na ziemiach gliniastych lub piaszczysto-gliniastych nie jest zalecane gdyż nie zwiększa ilości próchnicy w podłożu.

Obornik koński

Jest to dobry wybór na ziemie gliniaste, piaszczyste i pokrewne im. Materia jest na wpół strawiona i o wiele większej gradacji niżeli w oborniku bydlęcym. Przez co jego czas rozkładu jest znacznie dłuższy co sprzyja gromadzeniu się próchnicy która właśnie składa się z na wpół rozłożonych części roślin jak i zwierząt. Systematyczne nawożenie z roku na rok takim obornikiem będzie sprzyjało zwiększaniu zawartości torfu w glebie.

Ciekawostka: Obornik koński idealnie nadaje się pod wysiew nasion. Po wymieszaniu z ziemią i dodaniu wody nagrzewa się, co powoduje że nasiona kiełkują i ukorzeniają się o wiele szybciej.

Obornik Kurzy

Właściwie nie zalecamy używania tego rodzaju obornika bez uprzedniego wymieszania go z innym rodzajem nawozu lub zakompostowaniu. Potraktujcie go jako dodatek dokompostu czy obornika bydlęcego. Kurzeniec jest dość “mocnym” nawozem z resztą jak większość ptasich odchodów. Mocy ustępuje tylko nawozowi na bazie odchodów nietoperzy (bat guano). Posiada tylko jeden plus a mianowicie wysoką zawartość azotu. Nie jest czynnikiem torfotwórczym a w nadmiarze może spowodować przenawożenie, więc ostrożnie. Doskonale jednak sprawdza się jako nawóz do podlewania naszych roślin w czasie wegetatywnego wzrostu. Wystarczy zalać noniejszy obornik wodą i odstawić na 2 tygodnie. Po fermentacji rozcieńczamy 1:10 z wodą i mamy naprawdę doskonały, tani i co najważniejsze – naturalny nawóz pod nasze rośliny.

Jak dobrać nawóz do naszej gleby?

Jeżeli możemy pozwolić sobie nie wybór rodzaju nawozu to najlepiej wybrać pod gleby piaszczyste i gliniaste obornik pochodzenia końskiego. Wraz z obornikiem przydało by się rozsypać trochę pociętej trawy lub słomy. Pod gleby torfowe obornik bydlęcy. Musimy ciągle pamiętać o plusach i minusach naszej gleby.

A ile ?

Trudno nam określić uniwersalną ilość poszczególnych oborników na poszczególne gleby, a choćby nawet udało się taką wartość określić to Wam było by trudno wprowadzić ją w życie. Ta sprawa musi przyjść po prostu z doświadczeniem. Należy pamiętać o tym że pod jasne tytonie nie daje się dużo nawozów, a pod ciemne odwrotnie. Na przykład na czarnoziemach pod Virginie nie należy dawać nawozu, pod Burley`e jeżeli już to niewielkie dawki i to najlepiej kompostu. Na ziemiach piaszczystych, pod Virginie niewielkie ilości obornika końskiego a pod Burley`a najlepiej kombinacje oborników bydlęcego i kurzego.

W kolejnym kroku trochę się napracujemy.

Mamy już nasz obornik tak więc teraz przyszedł czas na wymieszanie go z ziemią. W tym procesie nie ma zbytnio jakiejś finezji, przyda się dobra sztychówka lub jakieś inne urządzenie do przekopywania ziemi.
Tutaj musimy pamiętać o kilku sprawach:
1. Azot jest gazem. Więc pozostawienie obornika a w szczególności końskiego w samopas na polu przez kilka dni spowoduje wywietrzenie tego pierwiastka. Przez co obornik straci na swojej wartości.
2. Obornik należy przykryć ziemią jak najszybciej jak to jest możliwe
3. Obornik należy wymieszać z glebą jeszcze przed pierwszymi przymrozkami. Tak aby zdążyły się w nim rozwinąć pożyteczne mikro i makro organizmy.
4. Tutaj uwaga dla osób które już uprawiały tytoń w poprzednim sezonie na tej samej działce. Należy pozbyć się łodyg i korzeni starych roślin tytoniu aby utrudnić nieco życie chorobą np. Mozaice

To w sumie tyle jeżeli chodzi o przygotowanie działki na następny sezon. Oczywiście nasze wskazówki nie odnoszą się tylko do uprawy tytoniu ale większości roślin uprawianych w ogrodach i działkach.

Share:

3 comments on “Przygotowanie działki pod uprawę tytoniu – jesień

  1. Pingback: Przygotowanie działki pod uprawę - Wiosna - Tytoniowo.pl

  2. Cyt…
    Azot jest gazem. Więc pozostawienie obornika a w szczególności końskiego w samopas na polu przez kilka dni spowoduje wywietrzenie tego pierwiastka. Przez co obornik straci na swojej wartości.

    Wszystko ok. Z małym zastrzeżeniem. Azot ten w glebie występuje w formie jonowej NH4 lub NO3 (znaki plus minus pomijam). Oczywiście jest on w tej formie rozkładany i wietrzeje także. Azot, który jest pobierany przez rośliny nie jest gazem tylko wodnym roztworem soli kwasu azotowego lub jonów amoniakalnych (ewentualnie mocznik). Tylko rośliny motylkowe pobierają azot w formie gazowej N2.
    Pozdrawiam

    • Dziękujemy za informacje, jak się to mówi – „na wszystko nie napatrzy” więc takie komentarze są jak najbardziej miło widziane. Swoją drogą to ciekawe skąd Pan Chemik się tutaj znalazł…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *